




Artur:
Koszmary z Florydy śnić mi się będą po nocach do końca dni moich!
Nie mogło chyba być inaczej skoro jako amator lotnictwa, pod troskliwą opieką Właściwego Urzędu, pasją spadochronową parałem się bezstresowo i niemal bezpiecznie. Do czasu!
Oto bowiem zachciało mi się nauczyć czegoś od spadochroniarzy, których pod każdym względem stara się naśladować chyba cały świat. I co mnie spotkało?
Strach wspomnieć!
1. Do szkolenia mnie i innych zapaleńców z Polski przybył jegomość na tyle nierozsądny, że wykonał ponad 16 tys. skoków, z czego 640 w ciągu jednej doby (Jay Stokes) a w powietrze wywoziła nas cessna 182, której przepisy owego barbarzyńskiego kraju pozwalają zabrać na pokład czterech skoczków oprócz pilota (w Polsce taka cessna zapewne spadłaby z przeciążenia, czemu słusznie zapobiega troska Właściwego Urzędu)
2. Człowiek z ulicy podpisuje dokument, przechodzi szkolenie i po kilku godzinach robi pierwszy w życiu zupełnie samodzielny skok, bez badań opinii lekarzy, położnych i nawet znachorów!
3. W bezpośrednim sąsiedztwie Kennedy Space Center i Przylądka Canaveral skakaliśmy z samolotu King Air, który nie bacząc na zdrowie skoczków zrzuca ich z wysokości 4,5 tys. metrów a na specjalne życzenie z wysokości 5,5 tys.metrów, niekiedy czekając na moment startu rakiet z promami kosmicznymi (by wyszły ładne filmy i zdjęcia), a przecież zdrowy rozsądek nakazuje dla bezpieczeństwa zawiesić w działalności połowę Polski gdy w Poznaniu podrywa się w górę para myśliwców F-16
4. Nad miasteczkiem Key West (chętni znajdą to miejsce w filmie "Strefa Zrzutu") w jednej chwili startują i lądują samoloty pasażerskie, ganiają się parami myśliwce F-14, z boku do zatoki Hercules C-130 zrzuca małe grupy skoczków z oddziałów SEAL a niżej pod tym wszystkim wzdłuż plaż jakieś małe samolociki (dwupłat z odkrytym kokpitem i jakiś UL na pływakach!) wykonują jakby nigdy nic loty widokowe z pasażerami.
U nas na takie bezeceństwa Właściwy Urząd nie pozwoli, czego Wam i sobie życzę; wszak ZDROWIE NAJWAŻNIEJSZE!
"Mr Video"
Michał:
Orlando - jedno z największych centrów rozrywki na świecie, Floryda - jeden z najbogatszych stanów w USA. Tyle wiedziałem, jadąc tam. I jeszcze to, że mają tam absurdalne prawo - na przykład samotna kobieta, jeśli wykona skok ze spadochronem w niedzielę, może pójść do więzienia. Nie słyszałem jednak, żeby ostatnio je egzekwowano.
Za to skoków z 18.000 stóp (około 5500 m, w rzeczywistości było zazwyczaj 5300 m) powinni zabronić, szczególnie w Titusville. Zbyt piękny widok rozciąga się na Kennedy Space Center. Czy można pozwolić jakimś szaleńcom, wyskakującym ze sprawnych (może nie w pełni, sądząc po wyglądzie wewnętrznym) samolotów, oglądać go przez całe 80 sekund?
A może ktoś woli wijące się ujścia rzek w południowo-wschodniej Georgii? Proszę bardzo - 3500 m (średnio) i skok niemal nad bazą atomowych łodzi podwodnych. Co na to Patriot Act (Ustawa antyterrorystyczna) z 2001 roku? Chyba nie jest tak źle, skoro nie zostaliśmy nawet zatrzymani za cyberterroryzm, czyli korzystanie z bezprzewodowego internetu na parkingach, które okazały się jedynym sensownym miejscem do uprawiania tego procederu.
Nie sposób w kilku zdaniach opisać wszystkiego, co nam się przydarzyło, czego dowodem są nowe przezwiska niektórych z nas - ale to już inna historia, którą na pewno w sezonie będziecie mogli usłyszeć przy okazji imprez na podwrocławskim lotnisku w Mirosławicach.
wiecej o Flying Expedition 2007 tutaj




